Fotoreportaże

Na przełęczy i na szczycie. Piękne otwarcie Wiosny w Teatrze

​Krzesełkowy trawers, strome podejście na stół i wspinaczka na szafy. Do tego tańce, muzyka i wspaniałe aktorstwo. Cóż to był za spektakl! Przestrzeń Miejskiego Domu Kultury w Andrychowie na prawie dwie godziny zamieniła się w tatrzański krajobraz. Tu, na inaugurację Wiosny w Teatrze, wystąpił, zakopiański Teatr Witkacego ze spektaklem „Na przełęczy”.

Było to najbardziej efektowne otwarcie andrychowskiego festiwalu.

„Na przełęczy” nawiązuje do sztuki Stanisława Witkiewicza i przewodników (oraz twórczości) wielkiego popularyzatora najwyższych gór Polski, Walerego Eljasza-Radzikowskiego. Zaczyna się klasycznie, od przyjazdu do Zakopanego turystów-mieszczan. Każde z nich, naznaczone pewnym bagażem doświadczeń, chce odpocząć od codzienności, doznać czegoś nieznanego. Wyruszają więc z przewodnikiem (w tej roli rewelacyjny Andrzej Bienias) i przemierzają tatrzański szlak, w jeden dzień zdobywając Giewont, Świnicę, Mięguszowicki Szczyt, Zawrat, odwiedzając Morskie Oko, Kalatówki i Krupówki. Z jednej strony dostajemy totalny survival (fizyczny trud wspinaczki jest tu świetnie odtworzony), z drugiej – bije od spektaklu w reżyserii Andrzeja Dziuka, charakterystyczny mistycyzm gór (od zachwytów nad pięknem krajobrazu, aż po fascynację kulturą góralską). „Na przełęczy” zostawia też pewne pole do interpretacji. Ironiczno-groteskowy wymiar sztuki sprawdza się także jako satyra na współczesną, masową turystykę w Tatrach.

Pięknie zgrane elementy tej historii, oprawa spektaklu (od powitania w hallu, aż po interakcje z publicznością) sprawiają, że całość jawi się jako rzecz niezapomniana – trochę właśnie, jak zdobycie wymagającego szczytu w Tatrach.

Źródło: www.nowiny.andrychow.eu

Wiosny dzień drugi – Odeon

​Dobiega końca XXIII Ogólnopolski Otwarty Festiwal Teatrów Amatorskich „Odeon” – najstarszy spośród trzech festiwali „Wiosny w Teatrze”. W tym roku jury obejrzało pięć prezentacji konkursowych. Kto okaże się najlepszy? Zwycięzcę poznamy w niedzielę (10 kwietnia), ale my mamy swoich faworytów.

Tegoroczny „Odeon” cechuje bogata różnorodność. Zarówno pod względem formy, jak i treści. Tematem wiodącym spektaklu „Abrakadabra” w wykonaniu Teatru Preventorium (reż. A. Ciszewski) z Ośrodka Kultury w Będzinie jest uzależnienie, miłość i zapomnienie. Eksperymentalna symulacja wyciąga z bohaterów to, co wyparli z własnej świadomości. Osadzona w retoryce thrillera psychologicznego opowieść skręca jednak w kierunku zaskakującego moralitetu.

Teatr po pracy z MDK w Czechowicach-Dziedzicach wziął na warsztat sztukę „Rondo” Bogusława Schaffera. „Wariacje” w reż. Justyny Stockiej to surrealistyczna, zawieszona pomiędzy jawą a snem, rzecz o relacjach męsko-damskich z perspektywy kobiet, z domieszką groteski, tak charakterystycznej w dziełach Schaffera. Z resztą to nie jedyny feministyczny wątek „Odeonu”. Bohaterka Aleksandary Tabor (Teatr Tetraedr z Raciborskiego Centrum Kultury) w monodramie „Musimy mieć dobre życie” wchodzi w trudną, kobiecą dorosłość. To historia kilkunastoletniej dziewczyny, której matka daje przyzwolenie do występów w „Variete”… O zacieraniu granic pomiędzy prowokacją i niewinnością.

Ciekawą propozycją uraczyli nas „Przebudzeni” – teatr z Ostródy, który pokazał „Szatnię”, spektakl inspirowany twórczością Tadeusza Kantora. Sztuka budzi silne skojarzenia z „Umarłą klasą”. Zawieszona w czasie i przestrzeni opowieść, w której znikają podstawowe pojęcia „tu i teraz”, stawia pytania o moralne wartości i relacje międzyludzkie.

Spore wrażenie wywarł na nas spektakl otwierający „Odeon” – „Orfeusz w Piekle” w wykonaniu Teatru Bynajmniej z Wieliczki. Spektakl w reżyserii Pawła Buszewicza wg sztuki Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego przetwarza i reinterpretuje mit o Orfeuszu i Eurydyce. Hadesem współczesnego Orfeusza okazuje się bezwzględna biurokracja, trochę jak u Kafki. Świetna scenografia, muzyka na żywo i dobre aktorstwo czynią ze spektaklu mieszankę wybuchową. Rzecz warta polecenia.

Źródło: www.nowiny.andrychow.eu

Orfeusz wygrał Odeon

Wiosna w Teatrze w pełni, a już mamy za sobą jej pierwszą część – „Odeon”. Tegoroczny, XXIII Ogólnopolski Festiwal Teatrów Amatorskich wygrał Teatr „Bynajmniej” z Wieliczki, pokazując spektakl „Orfeusz w piekle”.
Podczas ogłaszania wyników jurorzy przyznali, że nie mieli łatwego wyboru, bo poziom był nie tylko wysoki, ale też wyrównany. A spektakle oceniali: prof. Zbigniew Bajek – rektor ASP w Krakowie, Michał Kościuk – aktor Teatru Bagatela i Janusz Skubaczkowski – tancerz i nauczyciel PWST w Krakowie. Po długich obradach w sobotę, decyzję odłożyli do niedzielnego poranka. Ostatecznie zwyciężył „Orfeusz w piekle”, a zespół Teatru „Bynajmniej” odebrał z rąk Burmistrza Andrychowa Tomasza Żaka główną nagrodę – pięć tysięcy złotych.
Kilkoma wyróżnieniami obdarowano inne zespoły, w tym niezwykły teatr osób niepełnosprawnych z Ostródy – „Przebudzeni” za spektakl „Szatnia”. Przed rozdaniem nagród publiczność obejrzała gościnne przedstawienie „Shadow” Eweliny Sobieraj z PWST Wydziału Teatru Tańca w Bytomiu.

Źródło: www.nowiny.andrychow.eu mn

Relikwiarze profesora Bajka

Od wczoraj – 10 kwietnia – w Miejskim Domu Kultury w Andrychowie można oglądać nową wystawę. Tym razem swoje prace pokazuje rektor krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych prof. Zbigniew Bajek.
Wernisaż wystawy odbył się tuż przed ostatnim występem „Odeonu”, którego jurorem był też profesor. Zbigniew Bajek prowadzi na ASP pracownię interdyscyplinarną, gdzie realizowane projekty wykraczają daleko poza malarstwo i często są finalizowane poza murami akademii.
W Andrychowie profesor Bajek pokazał fragmenty dwóch swoich cykli – „Selfie” i „Relikwiarze”. W pierwszym jakby przewrotnie ulegał powszechnej modzie na robienie sobie zdjęć w ciekawych miejscach, sam fotografował się na tle obrazów, które miały duże znaczenie w jego drodze do sztuki. Wszędzie obok dzieła – np. autoportretu Rembrandta, „Mao” Andy’ego Warhola, „Niepokojących muz” Chirico, „American Gothic” Granda Wooda, „Nighthawks” Edwarda Hoopera… –  jest twarz Bajka, jakby autoironicznie ujęta. Ale jest w tym coś więcej, bo jak mówi sam artysta, te obrazy go ukształtowały, a kiedy w latach dzieciństwa i młodości miał z nimi kontakt, to tylko przez złej jakości reprodukcje np. w „Przekroju”. Dlatego dziś, te jego „Selfie” też sam pokazuje przez fotograficzny szum, zamierzone zamglenie w pikselizacji czy świadomych przesunięciach kolorystycznej triady.
Drugi cykl to fotografie. Bajek opowiadał podczas wernisażu, jak kiedyś wyglądała przygoda młodego człowieka ze sztuką fotografii wykonywanej na błonach celuloidu, obrabianych w ciemni przy czerwonej lampie. Dlatego te jego „Relikwiarze” to obrazy rzeczy pospolitych, codziennych, ale ujętych jakby w pół drogi w obróbce fotograficznej, jeszcze nie do końca wyłonione z czerwonej poświaty ciemni.
Wystawę można oglądać do końca kwietnia.
Źródło: www.nowiny.andrychow.eu