„Toki Wielkiej Wody”… Czyńcie sobie ziemię poddaną?

Artystka, wrażliwość, grafika, ekologia, zmiany, koncepcja, sztuka, wspomnienia, obserwacje, inteligencja, współczucie, pamięć, natura, historia, obraz… jeszcze długo można by wymieniać pojęcia, które w piątkowy wieczór w holu inwałdzkiego Domu Kultury znalazły wspólny mianownik – radosną, uśmiechniętą i pełną niezwykłej, jasnej aury – Olę Bylicę.

Obserwujemy świat wokół nas. Widzimy zmieniający się krajobraz, nowe budynki, piętno czasu odciskające się na ludziach i otoczeniu, ale niewielu z nas potrafi dostrzec wartość natury, która nas otacza. Mimo, że jesteśmy jedynie jej niewielką częścią – nasz wpływ na świat przyrody i jego konsekwencje są ogromne. Zanieczyszczenie, infrastruktura komunikacyjna, transport, środki “ochrony” roślin, budownictwo mieszkaniowe, gospodarka leśna – to tylko wierzchołek piramidy naszego oddziaływania na świat roślin i zwierząt.

Ola Bylica – pochodząca z Andrychowa studentka projektowania graficznego na katowickiej ASP, ilustratorka, freelancerka, fotografka oraz działaczka ekologiczna, zafascynowana naturą, zwierzętami i ruchomym obrazem – podzieliła się z nami swoim postrzeganiem rzeczywistości. Pod medialnymi peanami na cześć ogromnej, wieloletniej, rozpoczętej w 1986 r. inwestycji związanej z budową zapory w Świnnej Porębie i powstałemu w związku z nią zaporowemu zbiornikowi retencyjnemu na Skawie (Jezioro Mucharskie) dostrzegła, jak ta inwestycja wpłynęła nie tylko na świat ludzi, ale też świat zwierząt i ptaków.

Jak czytamy w informacji wprowadzającej:

Wystawa fotografii i ilustracji „Toki Wielkiej Wody” obejmuje dwa zagadnienia:

zdjęcia z cyklu „Toki Wielkiej Wody” realizowane w ramach pracowni fotografii na ASP Katowice – to seria zdjęć opowiadająca historię nieistniejących już terenów Świnnej Poręby, która wraz z wybudowaniem tamy przeciwpowodziowej w dolinie Skawy, razem z innymi okolicznymi wsiami znalazła się pod wodą. Przez około 40 lat z tego terenu wysiedlani byli ludzcy mieszkańcy, co stworzyło idealne warunki by wprowadziły się tam zwierzęta, zarówno te pospolite, jak: dziki, sarny, lisy, jak i te trochę rzadziej spotykane – bobry czy jenoty. W dolinie powstał idealny mikroklimat dla ptactwa wodnego: perkozków, bąków, brodźców piskliwych i innych gatunków wpisanych wraz ze swoimi siedliskami do Czerwonej Księgi Ptaków. Nowi mieszkańcy nie zrozumieli po co ludzie zostawili całe swoje dobytki. Nikt też nie był w stanie powiedzieć im o tym, że planowana jest tam budowa zapory. Wraz z rosnącym stanem wody, uciekały w górę lasu, przenosiły się na dalsze odcinki rzeki. Wiele z nich straciło domy, a te inne – zalane – przypominają o swoich istnieniach w kościach wyrzucanych raz po raz na trawiaste brzegi otaczającego jeziora. Razem z modelem odtwarzamy taniec, toki ptaków, które ta okolica oglądała na długo przed tym zanim pojawił się w niej człowiek, a wraz z nim woda. Przeplatając je ze zdjęciami organicznych znalezisk, żyć utraconych, oraz zmienionego krajobrazu, tworzy się historia niezrozumienia, dominacji gatunkowej oraz niesprawiedliwości istnienia;

ilustracje mix media digital, przeplatające się z monotypią i rysunkiem piórem z tuszem, dopełniają cykl projektu „Toki Wielkiej Wody”, ale są też indywidualnymi tworami, stworzonymi ulubionymi metodami autorki. Ukazują mieszkania ludzi (domy) i zwierząt (nory, drzewa, kamienie, dziuple i inne) oraz same zwierzęta.

Gdyby zebrać wspomniane prace i porównać ich objętość z niewyobrażalnie wielkim obszarem budowy i zmian, które dokonały się na terenie obecnego Jeziora Mucharskiego – otrzymalibyśmy ułamek niemal niemożliwy do zapisania. A jednak ta niezauważalna cząstka została dostrzeżona… jak łza dziecka podczas wojennej zawieruchy, skłaniając do rozmyślań nad ogromem zmian i ich wpływem na środowisko.

“Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam. Niech panuje nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym, nad bydłem, nad ziemią i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi!” – czytamy w Księdze Rodzaju. Czy nasze panowanie powinno mieć charakter eksploatacji, czy opieki i koegzystencji?

W małym holu WDK w Inwałdzie zebrała się – jak na tego rodzaju wystawę – bardzo duża ilość gości! Słowa uznania padły również z ust dyrektor CKiW Marianny Żmii oraz rodziny i przyjaciół. Były kwiaty, gratulacje, podziw, życzenia spełnienia marzeń i satysfakcji z wykonywanej pracy i pasji.

Piękne, przemyślane, niewielkie grafiki i ulotne fotografie skłaniają do przemyśleń… No cóż, pozostaje tylko mieć nadzieję, że Ci, którzy wydają decyzje o przyszłości naszego świata zatrzymają podróż prowadzącą ludzkość w miejsce z którego nie ma powrotu.   

Jarosław Skupień

Wystawę można podziwiać w WDK w Inwałdzie do 11 października 2021 r. (w godzinach otwarcia). Zapraszamy. Czytaj więcej…

Mecenasi Kultury:


Partnerzy:


Skip to content