Spotkanie autorskie z KUBĄ MIKURDĄ – reżyserem filmu „UCIECZKA NA SREBRNY GLOB”. Spotkanie połączone będzie z projekcją filmu

22 grudnia 2021 roku o godz. 18:00 w Wiejskim Domu Kultury im. Romana Prystackiego w Zagórniku odbędzie się spotkanie autorskie z KUBĄ MIKURDĄ – reżyserem filmu, pt. „UCIECZKA NA SREBRNY GLOB”. W programie wieczoru również projekcja filmu. Wstęp wolny. Zapraszamy!

KUBA MIKURDApochodzący z Andrychowa (absolwent Liceum Ogólnokształcącego im. Marii Skłodowskiej-Curie w Andrychowie), reżyser i scenarzysta, wykładowca Wydziału Reżyserii Szkoły Filmowej w Łodzi. Pracował jako krytyk filmowy, dziennikarz i wydawca. Z wykształcenia psycholog i filozof, ukończył też program produkcji kreatywnej w Szkole Wajdy. Opublikował m.in. monografię filozoficzną „Nie-całość. Žižek, Dolar, Zupančič” (2015), zredagował szereg książek filmoznawczych, poświęconych m.in. kinu Terry’ego Gilliama, Waleriana Borowczyka, Braci Quay czy Tsai Ming-lianga. Jako współscenarzysta pracował m.in. z Mariuszem Trelińskim, Janem Komasą i Anną Molską. Był jednym z pomysłodawców think tanku RESTART, w latach 2013-2015 pełnił funkcję prezesa Stowarzyszenia Film 1,2. W latach 2010-2013 pracował w Canal+, gdzie współtworzył cotygodniowy program Aktualności Filmowe – początkowo jako researcher i scenarzysta, później jako reżyser i prowadzący. Był pięciokrotnie nominowany do nagrody PISF w kategoriach książka o filmie i program telewizyjny.

/Fot. Łukasz Ziomek/

W 2018 roku zrealizował swój debiut filmowy – pełnometrażowy dokument „Love Express. Przypadek Waleriana Borowczyka”. Film miał polską premierę na 15. Festiwalu Filmowym Millennium Docs Against Gravity, gdzie zdobył nagrodę Nos Chopina dla Najlepszego Filmu o Muzyce i Sztuce.

Love Express spotkał się z entuzjastycznym odbiorem widzów i krytyków, został pokazany na największych festiwalach filmowych w Polsce (m.in. Transatlantyk, Camerimage, Dwa Brzegi, Etiuda&Anima, Forum Kina Europejskiego Cinergia) oraz na festiwalach w Niemczech, Hiszpanii, Belgii, Finlandii i Japonii.

Film Kuby Mikurdy „UCIECZKA NA SREBRNY GLOB” [Dokumentalny; scenariusz i reżyseria: Kuba Mikurda; Polska 2021; Data premiery: 12 listopada 2021 / Polska]

Na srebrnym globie” Andrzeja Żuławskiego mógł stać się jednym z najbardziej przełomowych filmów science-fiction w historii kina – jeszcze przed „Gwiezdnymi wojnami” George’a Lucasa. Rozmach produkcyjny, gwiazdorska obsada, rewolucyjne kostiumy i scenografia zapowiadały arcydzieło. Dlaczego zatem władze kinematografii PRL wstrzymały produkcję na dwa tygodnie przed końcem zdjęć? Pozostał film-legenda, który nadal inspiruje filmowców z całego świata oraz rozgrzewa emocje dawnych członków ekipy równie silne dziś co 40 lat temu. „Ucieczka na srebrny glob” Kuby Mikurdy prezentuje największą tajemnicę i niespełnione marzenie polskiego kina. Poznajemy także prywatne kulisy powstawania filmu – Żuławski był wówczas świeżo po rozstaniu z pierwszą żoną Małgorzatą Braunek i praca nad ambitnym dziełem stanowiła dla niego rodzaj terapii.

Film Kuby Mikurdy zrobił furorę podczas tegorocznej edycji festiwalu Millennium Docs Against Gravity – cieszył się rekordową frekwencją zarówno podczas części kinowej, jak i online oraz otrzymał aż trzy nagrody od jurorów: Nos Chopina dla Najlepszego Filmu o Muzyce i Sztuce, Nagrodę Smakjam za Najlepszą Produkcję w Konkursie Polskim oraz Nagrodę Stowarzyszenia Kin Studyjnych w Konkursie Polskim.

źródło: www.againstgravity.pl



Światowa premiera „Ucieczki na srebrny glob” odbyła się 5 września 2021 w Warszawie w ramach 18. edycji festiwalu Millennium Docs Against Gravity. Fot. Ludwik Lis


WYWIAD Z REŻYSEREM

Kiedy pojawił się pomysł na ten film?

KUBA MIKURDA: W lutym 1989 roku miałem osiem lat i zobaczyłem okładkę magazynu „Fantastyka” ze zdjęciami z „Na Srebrnym Globie”, które wówczas na krótką chwilę weszło na ekrany w Polsce. To było coś innego od filmów SF, które wówczas chłonąłem z VHS-ów. Nie wiedziałem co o tym myśleć – coś mnie do nich przyciągało i odpychało jednocześnie. Jakaś dziwna procesja, kosmonauci w podartych i zabłoconych skafandrach, sztandar z twarzą starego człowieka. Trochę jak plemię Indian, trochę jak pobite wojsko.
Te zdjęcia zostały mi gdzieś z tyłu głowy.

Nie zarejestrowałem wtedy nazwiska reżysera, nie znałem historii filmu. Dopiero po latach połączyłem kropki. I kiedy zacząłem szperać, czytać, pytać bardzo szybko zrozumiałem, że to fascynujący materiał na film. Z mocnym, niełatwym bohaterem, z wyraźnym czarnym charakterem, kosmiczną stawką i wyrazistym kontekstem historyczno-politycznym. Trochę „Fitzcarraldo”, trochę „Zagubiona autostrada”.


Co Cię najbardziej zaskoczyło podczas pracy nad tym filmem?

Zaskoczyły mnie dwie rzeczy. Po pierwsze, wcześniej zupełnie nie wiązałem „Na srebrnym globie” z rozpadem związku Andrzeja Żuławskiego i Małgorzaty Braunek. Wiedziałem, że Żuławski wykorzystał ten wątek jako bazę do „Opętania”, że często do niego wracał
w swoich książkach. Ale „Na srebrnym globie”? Tymczasem okazało się, że to kluczowy kontekst. Żuławski rzucił się w pracę nad „Globem”, żeby uciec od tego, co działo się w jego życiu osobistym. Pisze o tym bardzo wyraźnie w swoich listach i notatkach z tamtego okresu – „ten film i jego sprawy trochę działają jak odtrutka, tym chętniej się im oddaję, by nie myśleć, by nie myśleć”, „póki tym jestem zajęty, da się żyć. Gorsze są godziny sam na sam ze sobą”. To otworzyło dla mnie zupełnie nową, psychoanalityczną perspektywę – „Na srebrnym globie” jako największa, najdroższa, najbardziej spektakularna terapia w dziejach kina. Znamy historie, kiedy reżyser czy reżyserka robią film, żeby uporać się z rozstaniem, stratą, trudnymi emocjami. Ale zwykle to kameralne dramaty, z 2-3 aktorami. A tutaj kosmos, armia statystów i budżet jak połowa „Potopu”.

Drugim zaskoczeniem były emocje ekipy – spodziewałem się raczej garści anegdot, suchych relacji, faktów i wyliczeń. Tymczasem okazało się, że mimo, że od zatrzymania filmu minęło ponad 40 lat, rozmowa o „Na srebrnym globie” wciąż wzbudza bardzo silne emocje – euforię, wzruszenie, gniew. Początkowo planowałem, że w filmie nie będzie gadających głów, tylko materiały archiwalne i głosy z offu. Ale po pierwszych próbnych wywiadach zrozumiałem, że musimy zobaczyć twarze ekipy. Że to zbyt cenne. Jeden z rozmówców, Michał J. Zabłocki powiedział mi, że w trakcie pracy nad filmem miał powracający sen – jeździł w kółko rowerem po nadmorskim lesie. Kolega z planu objaśnił mu go następująco – rower to twoja praca, las to „Na srebrnym globie” a te kółka, które kręcisz znaczą, że nigdy już z tego lasu nie wyjedziesz.

Czy praca nad filmem wpłynęła na optykę Twojego spojrzenia na dzieło Żuławskiego?

Praca w montażowni pozwoliła mi z bliska przyjrzeć się filmom Żuławskiego – po raz pierwszy zobaczyłem tak wyraźnie ich niezwykłą spójność, to jak niektóre motywy, sceny, nastroje wędrują z filmu do filmu, jak Żuławski wynajduje je wciąż na nowo, z nowymi aktorami i aktorkami, w nowych dekoracjach. W naszym filmie reżyser mówi kilka razy, że nie da się oddzielić jego życia i jego filmów, że to jeden węzeł, że już nie wiadomo co było pierwsze. Kiedy ogląda się jego filmy od początku do końca natłok bodźców sprawia, że nie zwraca się uwagi na szczegóły. Tutaj było inaczej, mogłem szukać, zestawiać i porównywać. Robiłem notatki montażowe, coś w rodzaju krótkich wideoesejów. Kilka z nich trafiło później do filmu.

Jak wyobrażasz sobie alternatywne losy „Na srebrnym globie” – gdyby udało się go ukończyć zgodnie z planem?

Nie sądzę, żeby był space operą w stylu „Gwiezdnych wojen” ani filmem, który przyciągnąłby masową widownię. Ale wydaje mi się, że byłby ważnym punktem odniesienia dla ówczesnej kontrkultury, jak filmy Jodorowsky’ego, Lyncha czy Romero pokazywane w latach 70. w cyklu nowojorskich midnight movies. Do dzisiaj w kinie i szerzej, kulturze wizualnej, widać ślady tamtych filmów i tak samo byłoby z „Na srebrnym globie”. Na półce z SF stałby gdzieś obok „Solaris” i „Stalkera” Tarkowskiego – dwóch filmów, które powstały mniej więcej w tym samym czasie i które mimo, że oficjalnie są filmami SF są przede wszystkim filmami swojego twórcy. Tutaj podobnie – każdy film Andrzeja Żuławskiego jest przede wszystkim filmem Andrzeja Żuławskiego a dopiero dalej horrorem, SF, kryminałem czy melodramatem. 

/źródło: UNSG Presskit, Against Gravity/


Szczegółowe informacje: WDK im. Romana Prystackiego w Zagórniku, tel. 33 875 47 29, e-mail: zagornik@kultura.andrychow.eu

Mecenasi Kultury:


Partnerzy:


Skip to content