Raz Dwa Trzy – Panta rhei… [fotorelacja]

Są takie chwile w życiu każdego z nas, które definiują nasz sposób postrzegania świata. Wydarzenia, melodie, głosy, obrazy, ludzie, emocje – wszystko to w jakiś sposób nas przenika, definiuje, zostawia ślad, sprawiając, że resztę naszego czasu i otaczającą nas rzeczywistość przyrównujemy do niewidzialnych, ukrytych w naszej podświadomości wzorców.

Znacie to? Jakiś czas temu filozof – Heraklit z Efezu – powiedział, że “panta rhei”. To pewne – świat, materia która nas otacza nieustannie się zmienia. Nie możemy wejść do tej samej rzeki ponownie, bo mimo miejsca, woda w niej nie jest już ta sama.

Ci z nas, którzy nie wyobrażają sobie życia bez emocji wynikających z obcowania ze sztuką, często biorą udział w różnego rodzaju koncertach, wystawach, wydarzeniach, które na długo pozostają w ich pamięci. Te swego rodzaju “kulturalne etalony” windują nasze oczekiwania, oczekując doskonałości i zgodności z naszymi wspomnieniami z przeszłości tego, co ma wydarzyć się ponownie.

Moim etalonem koncertu supergrupy Raz Dwa Trzy, wyrytym w podświadomości obrazami i dźwiękiem przeszłości, był koncert z roku 2007, zagrany w andrychowskim MDK. Koncert szczególny, podczas którego wypełniona do granic możliwości sala i balkon MDK śpiewała razem z zespołem mimo, że … “za oknami noc, w górach śniegu moc okrywa wszystko” … piosenki a repertuaru Młynarskiego i Osieckiej, oraz potem jeszcze wiele innych evergreenów RazDwaTrójkowych!

Nie pamiętam, czy była już wtedy klimatyzacja w MDK, ale pamiętam, że gdy temperatura na koncercie osiągnęła maksimum … padła elektryka sceny. Adam Nowak zabrał gitarę, krzesło i wraz z resztą zespołu przeniósł się bliżej publiczności. Szaleństwo! Emocje! Wspólny śpiew! Mnóstwo bisów! Niezapomniany wieczór!

Panta rhei. Jak tu, mając w głowie takie obrazy, słuchać koncertu w sali wypełnionej ze względu na pandemię – tylko w połowie… Panta rhei… wystarczyło tylko zamknąć oczy i posłuchać “Oczy tej małej” i niezapomnianego, mimo upływającego czasu, głosu lidera zespołu.

30 lat minęło, od kiedy w Polsce krążą niezapomniane nuty i słowa poetów sceny spod szyldu “Raz Dwa Trzy” – niosąc otuchę, przestrzegając przed niebezpiecznymi skrótami na ścieżkach życia, podając na tacy rachunki sumienia, sprawiając, że egzystencjalny plecak doświadczeń wydaje się lżejszy.

Raz Dwa Trzy… wszystko płynie, zmienia się czas, otoczenie wokół nas, zmieniają się ludzie, przemijają Ci, którzy wydawali się w naszym kraju panami świata, odchodzą „niezastąpieni i nieomylni”.

Raz Dwa Trzy… wszystko płynie… a słowa śpiewane przez Adama stoją w miejscu, jak wielkie kamienie w rzece, których nie ruszy żadna powódź. Mimo, że woda we wspólnej rzece wydaje się teraz jakby zimniejsza – dzięki tym kamieniom wchodzimy do niej dokładnie w tym samym miejscu.

Wielkie dzięki dla Was Raz Dwa Trzy, że właściwie interpretujecie rzeczywistość, bez buńczucznych wrzasków, nadinterpretacji, pseudointelektualnych wynaturzeń, drogowskazów na skróty, obietnic bez pokrycia – cicho, spokojnie, ciepło, po ludzku – dając nam nadzieję, że w tym zmieniającym się otoczeniu jest coś trwałego, niezmiennego, prawdziwego i mimo zmian warto żyć! “Jeszcze w zielone gramy” czekając na podmuch, dzięki któremu może uda się „jeszcze raz pofrunąć”!

Jarosław Skupień

Mecenasi Kultury:


Partnerzy:


Skip to content