biletna

 

 

 

Mecenasi Kultury

W rozdartej między namiętnością a pierwotnymi instynktami rzeczywistości nie ma miejsca na kompromis. Bohaterowie „Trans(fuzji)” Andrzeja Dziuka – kobieta i jej mężowie: były i obecny – uruchamiają lawinę wzajemnych oskarżeń, ale sami żyją w poczuciu winy, nie mogąc się od niej uwolnić.

Oparty na „Wierzycielach” Augusta Strindberga spektakl zakopiańskiego Teatru Witkacego jest oryginalnie realizowany przy współpracy z Muzeum Tatrzańskim. W piątek 26 sierpnia andrychowska publiczność miała okazję zobaczyć go w Pałacu Bobrowskich. Pokazuje to, że teatr szuka nowych przestrzeni. – Jednocześnie to poszukiwanie nowej relacji z widzem, innego spotkania i intymności – mówi Nowinom Andrzej Dziuk, reżyser i dyrektor Teatru im. St. I. Witkiewicza. – Przestrzeń nadaje sztuce autentyczności. Chodzi o to, żeby aktor zyskał wiarygodność w oczach widza, żeby słowo miało swoją moc. Mam wrażenie, że żyjemy w świecie, w który wszystko mówi się bez zastanowienia. To trochę rzeczywistość bezrefleksyjna. Nadaje się słowom często mylnego znaczenia.

Dramat Trans(fuzji) rozgrywa się  pomiędzy kobietą, jej mężem malarzem i despotycznym byłym mężem – profesorem języków martwych (w tej roli świetny Krzysztof Łakomik). Wszyscy bohaterowie mówią o miłości, ale jej jakby tutaj nie było. Jest za to uzależnienie, egoizm i nieustanna walka. Charakterystyczny dla Strindberga naturalizm jest widoczny w „Trans(fuzji)” tylko na poziomie emocjonalnym i psychologicznym. Reżyser świadomie rezygnuje z obecnych w twórczości szwedzkiego dramaturga elementów, które dziś  wywołałyby niepotrzebną falę dyskusji nad rolą kobiety i poprawnością polityczną. Najważniejszy jest dramat postaci, ich relacje i pożądania.

W finale, naznaczonym pierwiastkami archetypicznymi bohaterom (żona, jak się wydaje, ma np. w sobie coś z kobiety-wampa, femme fatele), twórcy nie pozostawiają zbyt wiele nadziei. – Chciałem pozostawić widza z otwartymi pytaniami. To pytania o grzech pierworodny, o to czy jesteśmy winni w takim metafizycznym znaczeniu… Świat nie jest czarno-biały. Nie zależy mi na pokazywaniu uproszczonego systemu wartości – mówi Andrzej Dziuk.

Spektakl został nagrodzony gromkimi brawami. Widać, że zespół zakopiańskiego teatru dobrze czuje się w Andrychowie – to przecież ich kolejna wizyta w tym roku (pokazali pamiętne „Na przełęczy” podczas Wiosny w Teatrze). Po sztuce reżyser i aktorzy dziękowali Centrum Kultury i Wypoczynku w Andrychowie za te zaproszenia.

Źródło: www.nowiny.andrychow.eu